nie rozumiem, po prostu nie rozumiem ludzi.. chcesz być dla kogoś ważny w 100%, na dobre i na złe, chcesz żeby ktoś na Tobie polegał, żeby wiedział że zawsze mu uratujesz dupę.. że zawsze bedziesz dla niego. niczego nie oczekujesz w zamian, tylko od czasu do czasu wsparcia. i co dostajesz w zamian? "powinniśmy się zdystansować, nie chce się aż tak angażować..." ale przecież do chuja wafla tu nie chodzi o jakieś miłości, deklaracje i inne szmery bajery.. ja chce tylko być komuś potrzebna, czy to duzo?.. nie moja wina że zawsze się lepiej dogadywałam z facetami, zawsze szukałam przyjaciela który bedzie mnie traktował jak siostre, a nie jak kobietę. a tak sie zazwyczaj kończy.."ej musimy to ograniczyc bo sie za bardzo angazuje" albo "nie mogę tak dalej-podobasz mi sie" .. gdybym szukała faceta to bym nie szukała przyjaciela.. związki nie są dla mnie-a może po prostu nie trafiłam jeszcze na tego jedynego? do tej pory po analizach moich wszelkich zwiazkow doszlam do wniosku że zawsze miałam faceta który latał za mna jak piesek, nie umiał mi sie postawić. przez to pozwalałam sobie na za dużo.. i teraz już nie trawie takich facetów-ok fajnie jak facet za Toba lata ale kurde to powinno działać w dwie strony czyz nie?.. dlatego nie szukam faceta-nie potrzebuję go. Ale jesteśmy tylko ludźmi-mamy swoje instynkty. lecz w dzisiejszych czasach seks jest wszechobecny, i to że ktoś z kimś sypia a pozniej nie ma tematu jest na porządku dziennym. współczesny człowiek jest przyzwyczajony do tego. wielu rzeczy nie rozumiem i pewnie nigdy nie zrozumiem.. dlaczego skoro mówisz komuś że taka i taka sytuacja będzie miała określony skutek to ta osoba zapiera się rękami i nogami i broni przed tym co mówisz? a potem jeżeli się tak stanie jest wkurzona na cały świat.. w sumie łatwo się mówi doradzając komuś a jak sytuacja dotyczy nas samych to mimo tego że podświadomość krzyczy "uciekaj" łudzimy się że będzie inaczej. człowiek to dziwna istota.. dlaczego tak łatwo nam mówić o innych, co mają robić jak mają żyć podczas gdy sami często nie wiemy co mamy ze sobą zrobić, gdzie ukierunkować naszą drogę? mamy tylko jedno życie. a skąd mamy wiedzieć jak je przeżyć? przecież tego nigdzie nie uczą...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz