Skąd ten blog? hmm w zasadzie to z nikąd. Z drugiej strony co jest dziwnego w zakładaniu bloga w drugi dzień świąt?.. 3/4 tego kraju udaje że święta są OK. A doskonale wiadomo że tak nie jest. Ale w tym kraju 90% anormalnych sytuacji zamiata się pod dywan udając że jest dobrze.. no ale może troszkę o mnie. Jestem w klasie maturalnej, mam aspirację zostać weterynarzem (tak, CHCE wkładać krowie rękę za przeproszeniem w dupe, CHCE kroić niewinne zwierzątka, a jak mi sie nie uda pracować we własnym gabinecie to trudno-CHCE badać mięso). od zawsze mnie to interesowało, od przedszkola pewnie-może wcześniej ale nie pamiętam. dlaczego weterynaria? po pierwsze-w domu naciskają na medycynę. ale po co? mało to narzekania na lekarzy? mam czekać nie wiem ile lat żeby zdobyć szacunek w tym zawodzie? albo żeby dorobić się iść na stomatologie i grzebać ludziom w zębach? sory to nie dla mnie. po drugie-weterynaria jest trudniejsza-a ja zawsze lubiłam wyzwania. 6 lat studiów-bardzo ciężkich, na medycynie-jeden gatunek-homo sapiens(potocznie zwany rozumnym ale miewam watpliwosci i to nie raz), na weterynarii-mnogość zwierzątek, każde inne. no i to co najważniejsze, największe wyzwanie-pies, kot, papuga, żółw, krowa, świnia czy wąż-nie powiedzą Ci co je boli. tylko patrza na Ciebie swymi oczkami a Ty musisz sam dojść do tego co im jest. jednak chyba najważniejsze co mnie skłania do pomagania tym małym-no w sumie to nie zawsze małym-stworzonkom to fakt, że zwierzę będzie Ci wdzięczne. nie to co człowiek. w tym momencie przypominają mi się słowa mojej walniętej babki, które są dla mnie święte: "świat jest dobry, tylko ludzie to kurwy"... no ale jak zwykle, jak znajde temat którym sie jaram to sie nakrecam i końca nie widać. wracając do mnie, jestem hm.. nie umiem tego określać zresztą nie mnie to oceniać. chłopak-nie mam, przyjaciel/przyjaciółka-pozorni są prawdziwy może jeden? ale to facet. juz raz takiego miałam-był dla mnie wszystkim, oczywiscie zadne romanse co to to nie, i po 2 latatch okazalo sie ze sie we mnie podkochuje. i chuj bombki strzelił. a z tego pana zobaczymy co będzie.. na temat mnie mogę powiedzieć że mam jakies 165cm wzrostu i ciągle tylko dookoła słysze "boże jaka Ty jestes chuda!" i pewnie to prawda bo ile razy chce kupić coś co mi sie podoba to jest za duże. ale na szczęście wyglądam w miarę-cycki są, talia jest, tyłka troche mało ale nie narzekam. poza tym z tego co mówią jestem pyskata. ale uważam że ja po prostu mówie co myśle. bo po co owijać w bawełnę? mało tego w dzisiejszych czasach? nie uznaje też półprawdy-albo coś jest białe albo czarne.. najlepszy przykład ostatnich dni. mój właśnie ten przyjaciel pewnie jedyny. był bardzo długo z dziewczyną, no ale ja go poznałam jak akurat sie rozstali, jakies poł roku temu. no i twierdzil ze maja dobry kontakt bo tyle byli razem, i ze teraz nie zrywaja kontaktu bla bla. i sie okazalo ze laska myslala ze sa razem, a on twierdzil ze nie. dlaczego? bo nie powiedzial jej wprost calej prawdy tylko krecil. dlatego albo coś jest czymś albo tym nie jest. krótka piłka. no to to był taki krótki post wprowadzający, postaram się jak najczęściej uaktualniać. a dziś wszystkim zyczę udanej zabawy-w końcu wiadomo jak się trzeba bawić w szczepana ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz